do lipca
tańczę między wiatrem, a deszczemnie wiem czego potrzebuję jeszcze
deszcz zmywa mi łzy
a wiatr je osuszy
zaczyna śnieg swój opad
wszędzie leży biały dywan
złapię więc jeden płatek
zatrzymam w sercu
i zmykam
na drzwiach widzę szadź
wygląda ślicznie
nie zapomnę
i przeczekam znów rok
ale prześpię tę zimę
jak niedźwiedź w gawrze
a ty drogi widzu
przyjdź i obudź mnie w lipcu

Komentarze
Prześlij komentarz